BM copyright

Matka w podróży

8 marca 2016 fotografia dziecięca, fotografia podróżnicza, reportaż, w podróży

Wielkimi krokami zbliża się nasza daleeeka podróż na koniec świata, do wesołego Kangurowa 🙂 I właśnie w ramach oswajania się z wizją długiej i wyczerpującej podróży z dwójką przesłodkich, lecz “nie za dużych” jeszcze dzieci oraz swoistego okiełznania podróżnych lęków, wybrałam się z moimi Przybocznymi w weekendową podróż – nad morze nasze piękne, na koniec Polski, na Hel!

Podróż może nie najdłuższa, ale z tyloma atrakcjami, zarówno dla nich, jak i dla mnie, że wystarczyło, aby orzec jedno: DAMY RADĘ 🙂 W podróży do Australii na pewno lekko nie będzie, ale co tam, przygoda musi mieć swoją cenę. Przecież ktoś mądry powiedział, że nie cel jest najważniejszy, ale sama podróż… więc cieszmy się każdą chwilą w podróży – od A do Zzzzzzz 🙂

W tamtem zimowy weekend było Pendolino, były foki, były kładki nad brzegiem morza, była największa piaskowanica w kraju, było złociste ciepłe słońce, były najfajniejsze ciocie podróżniczki, był tort, statki w porcie, portki w piasku, uśmiech od ucha do ucha….

Było pięknie, było radośnie, było bardzo warto!

Fran na plażyDzieciMaksio 3dziewczynymarta profilDziewczyny portretMaksiu2MaksiulmartaAsia ścianarybybracia4 wspaniałychFran w trawieMaksio na pomościeFran w porcieFoczka Foka-02 Maksio śpi My z maksiem2 My z MaksiulemsznuryMy z Maksiem

 

Related articles