BM copyright

MAJA

4 lutego 2021
Sesja z mamą – Złotów, maj 2020 r.
MAJA – córeczka Ani i Tomka, 7 lat

DIAGNOZA: Maja do 5 miesiąca życia rozwijała się książkowo… a potem, nagle, po kontrolnej wizycie u lekarza, oprócz połykania i oddychania, straciła wszystkie swoje funkcje. Pomimo obszernej diagnostyki obrazowej, genetycznej oraz laboratoryjnej nadal nie jest zdiagnozowana. Maja jest regularnie rehabilitowana i uczęszcza na wiele terapii oraz do jej ukochanego przedszkola. Nie chodzi, nie mówi, mierzymy się z głębokim opóźnieniem psychoruchowym.

MAMA: Nasza historia to historia o dojrzewaniu…

W garść, a właściwie do „roboty” wzięłam się od razu, jak tylko dopuściłam do siebie myśl,  co się stało… Nie szlochałam po nocach, nie buntowałam się – wypierałam…

Po prostu.

Długo zajął mi fakt oswojenia się z myślą, że moje macierzyństwo nie będzie takie, jakiego zawsze pragnęłam, że moje dziecko nie będzie raczkować do roczku, o chodzeniu już nie wspomnę… aż w końcu zaczęłam marzyć, żeby zaczęła się uśmiechać i siadać.

Po prostu.

Jeszcze dłużej zajęło mi dojrzewanie do żebrania o pomoc. I w końcu dojrzałam też do faktu, żeby moje dziecko było sprawne kiedykolwiek… i muszę o tę sprawność zawalczyć, schować dumę i honor do kieszeni, bo inaczej będziemy ćwiczyć jak Owsiak, do końca świata i o jeden dzień dłużej.

W końcu dojrzałam do rzeczy przełomowej. Gdy Maja skończyła 2 latka złożyłam wniosek o orzeczenie o niepełnosprawności. myśląc sobie, że jak skończy 6 lat i pójdzie do zerówki o fakcie tym nie będzie ani śladu. Ruszyłam nasze oszczędności na spłatę kredytu mieszkaniowego i zaczęłam rehabilitować dziecko – nie podtrzymywać tylko jej czynności życiowych.

W końcu dojrzałam i z tym chyba miałam największy problem, by zacząć myśleć też o swoich potrzebach. Po ponad  5 latach  dojrzałam, by wyjść  z domu z koleżankami i potańczyć!!! Dojrzałam też do swojej odskoczni – mojego kochanego biegania, które okazało się pasją mojego życia. Poczułam, że jeśli nie zrobię czegoś tylko dla siebie, mogę nie mieć już siły ani okazji zająć się własnym najukochańszym dzieckiem…

W końcu dojrzałam, by przyznać się przed samą sobą i powiedzieć to głośno, że czasem naprawdę nie daję rady…

Mam zbuntowaną, ale cudowną i jedyną w swoim rodzaju 6-latkę z orzeczeniem na kolejnych pięć lat… Nie chodzi do zerówki, ale pierwsze 3 miesiące do przedszkola do grupy 3 latków… Cieszy mnie fakt, iż w tym wieku odcina pępowinę, chce i uczy się umiejętności kolegów i koleżanek  z grupy o 3 lata młodszych.

Choć cichutko marzę, by była sprawna jak JEJ rówiesnicy. I tak samo ucieszy mnie fakt, jeśli kiedykolwiek samodzielnie pojedzie na swoim wózeczku, do szkoły, a potem na studia… Niech będzie sprawna intelektualnie na tyle, by dać sobie w życiu radę… 

Ale najbardziej w świecie pragnę, by była szczęśliwa. 

Po prostu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Related articles